Samookaleczanie u nastolatków – jak rodzic może pomóc dziecku w kryzysie?

Samookaleczanie u nastolatków

Samookaleczanie u nastolatków to temat, który otwiera w rodzicu drzwi do świata pełnego lęku, bezradności i pytań bez natychmiastowych odpowiedzi. Dla wielu dorosłych moment odkrycia ran, zadrapań lub blizn jest jak zatrzymanie oddechu. W jednej chwili codzienność traci stabilność, a na pierwszy plan wychodzi jedno: moje dziecko cierpi bardziej, niż potrafi to pokazać.

Najważniejsze, by zrozumieć, że samookaleczanie u nastolatków nie jest ani „fanaberią”, ani próbą manipulacji, ani kwestią wychowania. To sposób regulowania napięcia, którego młody człowiek nie potrafi inaczej znieść. Ból fizyczny daje chwilowe ukojenie wobec przeciążenia, które narastało często od miesięcy. To nie jest akt przeciwko rodzicowi to desperacka próba poradzenia sobie z własnym cierpieniem.

Skąd bierze się samookaleczanie u nastolatków?

Wielu rodziców szuka jednego powodu. Tymczasem samookaleczanie jest zwykle efektem kumulacji:

  • trudnych emocji, których nastolatek nie umie nazwać,
  • poczucia presji – szkolnej, społecznej, rówieśniczej,
  • obniżonej samooceny, odrzucenia lub problemów relacyjnych,
  • wewnętrznego chaosu i braku narzędzi do regulacji napięcia,
  • doświadczeń takich jak bullying, hejt w szkole, wymagający perfekcjonizm, przemoc emocjonalna, samotność.

Dziecko, które się okalecza, nie chce sobie „zrobić krzywdy” w dorosłym rozumieniu tego słowa. Ono chce „przestać cierpieć”, choćby na chwilę.

Jak rozpoznać czy dziecko się samookalecza?

Zanim rodzic zauważy problem, często pojawiają się sygnały ostrzegawcze:

  • wycofanie z kontaktów,
  • drażliwość i nagłe wybuchy emocji,
  • spadek energii, motywacji lub wyników w nauce,
  • zasłanianie ciała, szczególnie rąk i ud,
  • unikanie sytuacji, w których ktoś mógłby zauważyć rany.

Nauczyciele, trenerzy i wychowawcy niekiedy zauważają zmiany w zachowaniu dziecka wcześniej niż domownicy. To naturalne, rodzic żyje z dzieckiem na co dzień i drobne sygnały łatwo umykają.

Jak rozmawiać z dzieckiem, które się krzywdzi?

Rodzic najczęściej reaguje szokiem, lękiem, czasem złością. Jednak to, co pomaga nastolatkowi najbardziej, to nie seria pytań, lecz: spokój, obecność i komunikat „jestem tu, chcę cię zrozumieć”.

W pierwszej rozmowie unikaj:

  • pytania „dlaczego to zrobiłeś?” – dziecko zwykle nie potrafi odpowiedzieć,
  • ocen, moralizowania i porównań,
  • straszenia („trafisz do szpitala”),
  • obwiniania siebie lub dziecka,
  • prób wymuszenia natychmiastowych obietnic.

Nastolatek nie potrzebuje przesłuchania. Potrzebuje dorosłego, który potrafi udźwignąć jego emocje, kiedy on sam nie daje rady. Wystarczy zdanie:

„Widzę, że bardzo ci trudno. Chcę ci pomóc i jestem z tobą”.

To buduje fundament bezpieczeństwa, bez którego żadna dalsza pomoc nie będzie skuteczna.

Reakcje, które pomagają – i te, które ranią

Pomagają:

  • spokojny ton i empatyczna postawa,
  • słuchanie bez przerywania,
  • akceptacja emocji dziecka, nawet jeśli są trudne,
  • cierpliwość i pozostanie blisko,
  • budowanie przestrzeni do rozmowy, zamiast presji.

Ranią:

  • „jak możesz robić coś tak głupiego?”,
  • bagatelizowanie („to nic takiego”),
  • zawstydzanie („co ludzie powiedzą?”),
  • wybuchy złości, krzyk, kary,
  • traktowanie samookaleczania jako manipulacji.

Wstyd to jeden z głównych motorów samookaleczania. Dlatego reakcja rodzica może albo przerwać to błędne koło, albo je wzmocnić.

Dlaczego warto sięgnąć po profesjonalną pomoc?

Profesjonalne wsparcie daje nastolatkowi szansę na lepsze zrozumienie swoich emocji i wypracowanie bezpiecznych sposobów radzenia sobie z napięciem. Rodzic zyskuje natomiast narzędzia, dzięki którym może wspierać dziecko bez poczucia bezradności. Właśnie dlatego tak ważne jest, by nie pozostawać z tym problemem samemu. Zwłaszcza że w placówkach takich jak np. Kids Medic w Warszawie pracują specjaliści doświadczeni w terapii młodzieży w kryzysie, w tym psychologowie i psychiatrzy dziecięcy, którzy holistycznie podchodzą do wsparcia całej rodziny.

Kiedy udać się do specjalisty z nastolatkiem?

Po pomoc warto zgłosić się nie tylko wtedy, gdy samookaleczanie u nastolatków staje się częstsze lub intensywniejsze. Wsparcie specjalisty jest wskazane również wtedy, gdy rodzic obserwuje, że:

  • dziecko wycofuje się z życia rodzinnego lub rówieśniczego,
  • pojawiają się trudności ze snem, apetytem, koncentracją,
  • nastolatek mówi o braku sensu, przygnębieniu lub bezradności,
  • emocje stają się skrajne, gwałtowne albo trudno nad nimi zapanować,
  • rodzic czuje, że własnymi siłami nie jest w stanie zapewnić dziecku wystarczającego wsparcia.

Im szybciej młody człowiek otrzyma profesjonalną pomoc, tym większa szansa na zatrzymanie kryzysu, zanim urośnie, do skrajnych rozmiarów. Terapia daje przestrzeń, w której nastolatek może bezpiecznie powiedzieć to, czego nie potrafi jeszcze nazwać w domu i zacząć powoli odzyskiwać równowagę.

Droga wychodzenia z kryzysu – proces, a nie cudowne rozwiązanie

Nawet przy dobrej terapii zdarzają się nawroty. To nie porażka. To naturalny element pracy nad regulacją emocji.

Najważniejsze:

  • reagować spokojnie, gdy trudność wraca,
  • nie interpretować nawrotu jako „zrobienia rodzicowi na złość”,
  • utrzymywać kontakt i rozmowę,
  • kontynuować terapię i nie oczekiwać natychmiastowych efektów.

Z czasem nastolatek uczy się nowych umiejętności:

  • lepiej rozumieć swoje emocje,
  • rozpoznawać sygnały przeciążenia,
  • mówić o bólu psychicznym, zanim stanie się nie do zniesienia,
  • korzystać z konstruktywnych metod radzenia sobie.

Samookaleczanie nie definiuje ani dziecka, ani relacji, ani rodziny. Jest sygnałem, że młody człowiek przekroczył próg wytrzymałości emocjonalnej, a teraz – przy odpowiednim wsparciu – może z niego wrócić. Rodzic nie musi mieć wszystkich odpowiedzi. Wystarczy, że jest obok.

Materiał partnera: Kids Medic

Przeczytaj też: Czy AI może zastąpić psychoterapeutę

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry